Спільнобачення | Новини category

Новини

Ukraina ocenia oświadczenie Federalnej Służby Migracyjnej Federacji Rosyjskiej dotyczące przymusu opuszczenia Krymu dla mieszkańców bez meldunku na półwyspie jako kolejną falę deportacji.
Powiedział o tym głowa departamentu polityki informacyjnej Ministerstwa Spraw Zagranicznych Ukrainy Jevhenij Perebyjnis, donosi Censor.net z powołaniem na RBK-Ukraina.

Perebyjnis wytłumaczył, że przedstawiciel Federalnej Służby Migracyjnej FR Wiktoria Giczko oglosiła, że obywatele zamieszkujący na Krymie oraz nie posiadający meldunku stanem na 18 marca b.r., muszą opuścić półwyspę.

“O czym się już teraz mówi? O kolejnych deportacjach?”… Jesteśmy świadkami tego, jak FR szykuje się do kolejnej fali deportacji, jeżeli to, o czym mówi Giczko, odpowiada rzeczywistości”, – powidział Perebyjnis.

Dodał także, że Ministerstwo Spraw Zagranicznych Ukrainy pracuje na poziomie międzynarodowym nad tym, żeby obronić praw obywateli na Krymie.

źródło

Oświadczyła o swoich zamiarach na konferencji prasowej w czwartek, 27 marca b.r.
“Zamierzam kandydować na stanowisko prezydenta Ukrainy”, – powiedziała Tymoszenko.
“29 marca na zjeździe partii Batkiwszczyny będę prosiła o oficjalne zatwierdzenie mojej kandydatury na najwyższe stanowisko państwa”, – powiedziała była premier.

“Jeżeli przypomną Państwo sobie moje życie polityczne, zobaczą Państwo, że jestem prawdopodobnie jedynym człowiekiem, który pokazał, jak należy zwalczać korupcję. Zlikwidowałam ją w sektorze paliwowo-energetycznym w ciągu 7 miesięcy”, – zapewnia Tymoszenko.

Tymoszenko oświadczyła, że kandyduje na prezydenta. Zdjęcie: Ukrayinska pravda

Tymoszenko oświadczyła, że kandyduje na prezydenta. Zdjęcie: Ukrayinska pravda

“Mam prawo moralne powiedzieć, że będę wałczyła z korupcją, bo audyt Janukowycza i Azarowa przeszłam z sukcesem i szczerze”, – oświadczyła. “Uważam, że zostanę kandydatem ukraińskiej jedności”, – powiedziała podkreślając, że pochodzi “z regionu, który teraz nie popiera naszej rewolucji, w którym niektórym osobom jest obojętny język ukraiński”.

“Jestem przekonana, że potrafię obronić Ukrainę przed agresję Rosji i zwrócić Krym”, – dodała w swojej wypowiedzi.

źródlo

Wszystkich mieszkańców Krymu, którzy nie byli zameldowani na Krymie stanem na 18 marca 2014 r., uważa się za “obcokrajowców”. Muszą do 19 kwietnia b.r. opuścić teren rosyjski, żeby później mieć możliwość legalnie się ubiegać o zezwolenie na pobyt.

Takiej informacji udzieliła na konferencji prasowej w Sewastopolu przedstawiecielka Federalnej służby migracyjnej Federacji Rosyjskiej Wiktoria Giczko, zawiadamia Cenzor.net powołując się na Agencję Informacyjną Sevas-Inform.

Podkreśliła, że za obywateli Rosji uważa się obywateli Ukrainy zameldowanych na Krymie stanem na 18 marca b.r., reszta mają status “obcokrajowców”. Ostatni mogą przebywać na terytorium Rosji, jeżeli spełniają wymagania rosyjskiego prawa. “Ponieważ nie mają odpowiednich dokumentów, muszą opuścić Krym, a później wjechać do Federacji Rosyjskiej oraz ubiegać się o udzielenie odpowiednich zezwoleń”, – oświadczyła Giczko.

Nieopuszczenie Krymu w ciągu miesiąca będzie kwalifikowane jako wykroczenie administracyjne. Osoby, które go popełnią, poniosą odpowiedzialność.

Giczko nie powiedziała, o jaką dokładnie karę chodzi, ale dodała, że każdy przypadek “będzie szczegółowo rozpatrywany”. “Może być, że ktoś nie mógł wyjechać ze względu na stan zdrowotny. Nie mogę w tej chwili omawiać czegoś, co nie miało miesjca”, – wytłumaczyła ona.

źródło

Przedstawiciele “Prawego sektora” zaprzeczają, że ich organizacja posługiwała się bronią palną podczas zamieszek przy ulicy Rymarskiej w Charkowie.

“Nie wykorzystywaliśmy broni, bo takiej w ogóle nie posiadaliśmy. Pragnę zaznaczyć, że jest to nasze pomieszczenie i ta agresja nie była niczym uzasadniona”, – oświadczył przedstawiciel “Prawego sektora” Ołeh Odnorożenko.

W noc na 15 marca aktywiści prorosyjscy ostrzelali biuro, w którym zabarykadowali się członkowie “Prawego sektora”. Na razie zatrzymano 30 osób. W trakcie szturmu budynku zginęło dwóch aktywistów prorosyjkich oraz jeden milicjant został ranny.

źródło

umerov

Głowa Bakczysarajskiej administracji powiatowej Ilmi Umerow zwrócił się do kierowników organów władzy wykonawczej oraz krymskich samorządów lokalnych z apelem o niewykonanie przestępczych nakazów rządu Sergieja Aksenowa. Zawiadamia o tym Centrum dochodzeń dziennikarskich.

Umerow traktuje działania kierownictwa Krymu jako bezprawne oraz separatyskie, rozpętanie nienawiści w społeczeństwie krymskim. Także zawiadomił, że nie widzi podstaw do przeprowadzenia referendum 16 marca i zaapelował do urzędników o zachowanie wierności Ukrainie.

„Mieszkańce miasta Bakczysaraj oraz powiatu Bakczysarajskiego, niestety byli świadkami wielu sytuacji konfliktowych. Wiemy, czego jest wart pokój. Wiemy, na ile jest cienka granica, za którą znajduje się punkt nieodwracalności. Wiemy, na ile jest trudno potem budować wspólny świat i na ile jest trudno ludziom różnych narodowości zapominać obrazy. Zarządzam powiatem Bakczysarajskim od 9 lat, potrafiliśmy stworzyć taki system zarządzania, w którym nie ma ucisków interesów tych lub innych narodowości. Od 2006 r. nie mieliśmy żadnego konfliktu etnicznego lub wyznaniowego. Konsekwentnie rośnie gospodarka rejonu, rozwija się strefa socjalna. Czy jesteśmy gotowi wymienić ten świat na iluzję? Ja – nie!”, – oświadczył Umerow.
Przypomnimy, że prezydium Rady Krymu podjął decyzję o podporządkowaniu wszystkich administracji powiatowych na półwyspie rządowi Aksenowa.

www.fakty.ictv.ua

MedvedchukJak donosi Epreso.tv, 11 marca rozpoczęto dwustronny podkop do przedterminowych wyborów prezydenckich, które mają się odbyć 25 maja b.r. Z jednej strony w parlamencie zarejestrowano projekt  uchwały o przeniesieniu tych wyborów na 7 grudnia 2014 roku. Projekt ten wniósł poseł z ramienia Partii Regionów Eugenij Murajew, którego się uważa za wychowanka byłego gubernatora obwodu Charkowskiego Mychajła Dobkina.  Na wyborach 2012 roku został wybrany z okręgu №181 na Charkowszczyźnie – przedstawieciele opozycji twierdzą, że stało to się dzięki zasobom administracji publicznej kontrolowanym przez Dobkina. Ostatnigo z kolei już od dawna się uważa za człowieka bliskiego Wiktorowi Medwedczukowi.

Z innej strony Najwyższy Sąd Administracyjny Ukrainy (NSAU) wszczął postępowanie w sprawie o uznaniu za nieprawomocne działania Rady Najwyższej dotyczące przeprowadzenia przedterminowych wyborów prezydenckich 25 maja 2014 roku oraz mianowania Ołeksandra Turczynowa na pełniącego obowiązki Prezydenta Ukrainy.

O tym zawiadomił gazetę „Wieści” doniecki adwokat Wołodymyr Ołencewycz, który złożył pozew do sądu. Posiedzenie sądu ma odbyć się 19 marca.

Ołencewycz podobnie do gazety „Wieści”, Dobkina oraz Murajewowa są znani ze swojej promedwed-czukowskiej (tzn. prokremlowskiej) orientacji. Nie mniej ważne jest to, że rozprawę sądową 19 marca przeprowadzi sędzia Najwyższego Sądu Administracyjnego Ukrainy Mychajło Zajcew, którego uważa się za kreaturę Andrija Portnowa, tzn. również orientującego się na Wiktora Medwedczuka. Właśnie Zajcew był głową kolegia sędziów NSAU, które w marcu zeszłego roku odebrało mandat parlamentarny posłowi Sergijowi Własence – obrońcy i jednemu z najbliższych Julii Tymoszence osób.

Poza tym, Espreso.tv dowiedziało się, że właśnie Zajcew rozpatrzył sprawę administracyjną o usunięciu wad w uchwale Rady Najwyższej od 24 lutego 2014 roku „O reagowaniu na przypadki naruszenia przysięgi przez sędziów Sądu Konstytucyjnego Ukrainy” oraz przeniósł termin rozprawy w tej sprawie na 28 marca. Wiemy, że ta uchwała przyczyniła się do przedterminowego zawieszenia w pełnieniu obowiązków oraz zwolniono sędziów Sądu Konstytucyjnego Anatolija Gołowina, Mychajła Kołosa, Marię Markusz, Wjaczesława Owczarenki, Ołeksandra Paseniuka. Jeżeli będzie taka potrzeba, sprawę da się łatwo reanimować. W tym celu zwolnieni sędziowie muszą podpisać odpowiednie podania potwierdzające, że pozywający działa w ich interesie. I wtedy decyzję można będzie łatwo przewidzieć.

Plan powrotu do krzesła prezydenckiego Wiktora Janukowycza przygotowany przez Medwedczuka dla Kremla przewiduje, że 19 marca zostanie podjęta decyzja o nielegitymności usunięcia Janukowycza oraz powołania Turczynowa na stanowisko pełniącego obowiązki Prezydenta. To znaczy, że ma to uchylić uchwałę Rady Najwyższej „O samousunięciu Prezydenta Ukrainy od pełninia obowiązków konstytucyjnych oraz powołanie przedterminowych wyborów Prezydenta Ukrainy” oraz uchwałę od 23 lutego „O powołaniu Głowy Rady Najwyższej Ukrainy do pełnienia obowiązków Prezydenta Ukrainy zgodnie z artykułem 112 Konstytucji Ukrainy”.

Po 19 marca, jeżeli sąd uzna, że uchwała nie jest legitymną, w Radzie rozpoczną się długie batalie polityczne. Właśnie w tym celu już miesiąc temu została zarejestrowana uchwała Murajewa o przeniesieniu wyborów Prezydenta na grudzień. Właśnie dlatego Partia Regionów przeniosła swój zjazd na 22 marca. Właśnie dlatego Federacja Rosyjska postanowiła rozpatrzeć ustawę o przyłączeniu Krymu 21 marca (Janukowicz jako „legitymny Prezydent” błagosławi decyzję Krymu). Co więcej, wczorajsze oświadczenie Janukowycza o tym, że USA nie mają prawa świadczyć pomoc władzy, która nie jest prawomocną – związana właśnie z przyszłą decyzją sądu ukraińskiego.

Następną decyzją Najwyższy Sąd Administracyjny może ponowić sędziów Sądu Konstytucyjnego, którzy od razu zajmą się kwestią dotyczącą niekonstytucyjności działań obecnej władzy.

Właśnie żeby ten plan wystartował, 11 marca odbyła się konferencja prasowa Janukowycza, na której oświadczył:”Kiedy tylko będzie możliwość, prędzej lub później – a raczej prędzej, – wrócę do Kijowa”. Prokuratura Generalna Ukrainy nazwała tę konferencję prasową prowokacją, ale Kreml wykorzystuje Janukowycza nie po prostu jako prowokatora, ale również narzędzia dla obalenia obecnej władzy ukraińskiej.

Decyzja sędzi ukraińskich ma stać się atutem Rosjan zarówno przed światem – oni będą mogli zawsze zasłaniać się nie słowami marionetki Janukowycza, a decyzję Najwyższego Sądu Administracyjnego oraz Sądu Konstytucyjnego Ukrainy.

Czy można temu zaradzić? Niewątpliwie tak. Ale żeby to zrobić, należy podjąć bardzo szybkie decyzje polityczne. W tym w trybie pilnym rozwiązać Najwyższy Sąd Administracyjny lub przynajmniej odsunąć Zajcewa oraz jego towarzystwo od pełnienia obowiązków, a także powołać nowych członków Sądu Konstytucyjnego. Utrudni to spełnienie schematu Portnowa-Medwiedczuka i da możliwość uzyskać czas.

www.espreso.tv

donetskW Doniecku zaczęła się masowa bójka między uczestnikami demonstracji antywojennej oraz akcji prorosyjskiej.
„Wiadomości Donbasu” zawiadamia w Twitterze, że udział w bójce bierze około 400 osób.

Potyczka zgodnie danych dziennikarzy została sprowokowana przez rosyjskich aktywistów. Uczestnicy demonstracji przeciw separatyzmowi są łapani przez prorosyjskich aktywistów, pryskają im do oczu gazem, biją i obpluwają. Karetki już są gotowe przyjąć pierwszych ucierpiałych.

Przypominamy, że w zeszłą środę na demonstrację na rzecz soborności Ukrainy w Doniecku przyszło około 5 tys. osób. Jednocześnie uczestników prorosyjskiej akcji separatyskiej było około 2 tys.

www.pravda.com.ua

d23a29b-300We środę pod zablokowaną przez „samoobronę” bazą wojskową w Symferopolu odbył się wiec „Kobiety za pokojem”.

Panie stanęły obok bramy bazy wojskowej z plakatami „Wychowujemy dzieci dla szczęścia i pokoju”, „Krymczanki są wdzięczne krymskim wojskowym za wytrwałość i odwagę”, „Krym – terytorium pokoju”.

Po innej stronie ulicy znalazło się kilkadzięsiąt przedstawicieli miejscowej „samoobrony” – ludzie z opaskami, ze wstążkami św. Jerzego* oraz w kolorach flagi rosyjskiej.

Już trzeci dzień z rzędu blokują bazę wojskową oraz odganiają „proukraińskich” aktywistów. Kilka aktywistów „samoobrony” podbiegło do kobiet, rozerwało plakaty oraz zaczęło szturchaninę.

Krzyczeli: „Nie jesteście naszymi kobietami! Nie mamy szacunku do was! Zabierajcie się stąd!”

Za kilka minut wszystkich manifestantów wypędzono na drogę i inną stronę ulicy. Przybyła milicja, ale nikogo nie zatrzymała oraz zachowywała się neutralnie wobec aktywistów prorosyjkich.

Pojawił się także prowokator z kamerą, który podszedł do aktywistów proukraińskich i usiłował się rozpalić konflikt. Panie jednak nie dały się sprowokować.

Za płotem zablokowanej bazy wojskowej stali żołnierze – nie wychodzą stamtąd już od kilku dni: „samoobrona” wypuszczą ukraińskich wojskowych, ale nie wpuszcza z powrotem. Samoobronowcy tłumaczą, że Ukraińcy sami nie chcą wracać. Kilka wojskowych musieli przeskoczyć przez płot, żeby trafić do bazy.

„Proukraińskich” oraz „prorosyjskich” aktywistów dzieli droga. Jeżdżą po niej samochody, niby nic się nie stało – drogi nikt nie zablokował, kontroli drogowej brak.

Manifestanci po obu stronach obcują się ze sobą przechodząc drogę, a przedstawiciele „samoobrony” powoli odpychają prasę od bazy wojskowej.
„Nie wolno tu nic nagrywać”, – mówią przykrywając kamerę i wypychając dziennikarzy na drogę.

Na pytanie dziennikarzy, dlaczego nie wolno, odpowiadają: „Bo my tak mówimy”.
Kiedy uczestnicy manifestacji „Kobiety za pokojem” zaczęli się rozchodzić, do tłumu wbiegł prowokator w kurtce „Sport szkoła internat” i spróbował rozpocząć bójkę. Wreszcie obeszło się bez gwałtu.

Bazę wojskową nadal blokuje „samoobrona” oraz uzbrojeni ludzie w rosyjskiej uniformie. Przy wejściu wisi flaga Ukrainy.

*Wstążka św. Jerzego – symbol używany podczas akcji upamiętniania Dnia zwycięstwa 9 maja 1945 (źródło: Wikipedia)

Via: life.pravda.com.ua

ultras_donetsk
Na stronie donieckiego „Szachtara” znajduje się apel do kibiców tej drużyny o przybycie 4 marca pod gmach Służby Bezpieczeństwa z  flagą narodową. Z taką inicjatywą wystąpiło wielu mieszkańców Doniecka w sieciach społecznościowych.

„Jutro o 18.00 rosyjkojęzyczni mieszkańcy Doniecka, którzy chcą żyć w niepodległej Ukrainie, zamierzają zebrać się pod gmachem SBU, przy ul. Szczorsa, 62. Należy mieć ze sobą flagi Ukrainy. Nie popieramy żadnej siły politycznej, naszym zadaniem jest nie dopuścić rozłomu Ukrainy”, – apelują ultras klubu piłkarskiego.

Via: www.donetskie.com

ros_soldaty

Foto: gordonua.com

Rosja usiłuje się sprowokować ukraińskie Siły Zbrojne do rozpoczęcia działań wojennych. O tym dziennikarzom opowiedział podpułkownik Wołodymyr Bondaruk, zastępca Wołyńskiego komisarza wojskowego do spraw wychowania.

Ukraińscy wojskowi przechwycili rozmowę telefoniczną prezydenta Federacji Rosyjskiej Władimira Putina z komendą zarządzającą operacjami wojsk rosyjskich na Krymie. Prezydent Rosji podobno bardzo się dopytywał, dlaczego ukraińscy wojskowi nie strzelają. Pytał, czy Rosjanie ich prowokują, a kiedy uzyskał odpowiedź potwierdzającą, zapytał, co Ukraińcy odpowiadają. „Oni nas po prostu wyzywają”, – niby odpowiedziano Putinowi.

Via: www.donetskie.com